Relacje Mam

W roli głównej….

9 września 2014 • Autor:

Uwielbiam czytać o macierzyństwie. I choć początki macierzyństwa mam już „mocno” za sobą,  a mój pierworodny właśnie poszedł do szkoły, to czytam ciągle. Czytam i poznaję różne punkty widzenia, doświadczenia, podejścia. Pracując z Mamami i dla Mam, chcę przyglądać się innym Mamom i analizować ich definicję udanego, szczęśliwego, spełnionego macierzyństwa.

I przez wakacje czytałam dużo. Bardzo dużo. Więc może czas na kilka „recenzji”, żeby nie było, że się zupełnie ociągałam i zaniedbałam Chwalmy … Nie, nie. Co to, to nie. „Chwalmy” żyje i ma się dobrze, ale proszę pamiętać, że My też jesteśmy Mamami i czasami nie ogarniamy …

Ale do rzeczy.

Zacznę do cytatu:

Ile w tych słowach prawdy.

„Córka bardzo szybko zastąpiła mnie w roli głównej przedmiotu mojej troski.
Ja jestem niewykonanym zadaniem …. „
 
 

Która z nas tak nie ma, czy nie miała?
Która z nas tak nie pomyślała?
Choć raz?
Ja się zgłaszam. Z odwagą i pełną odpowiedzialnością, uczciwie się przyznaję. Detronizowanie, decentralizacja, które są stałym elementem macierzyństwa i mnie bardzo zabolały. Oj bardzo.  I choć moje dzieci były planowane, wyczekane, ta ja kompletnie nie byłam psychicznie gotowa na to jak ZMIENI się moje życie. Z akcentem na MOJE.  I choć mam ten etap za sobą. To wiem, jak ciężką była dla mnie droga akceptacji, pogodzenia z rolą Mamy z wszystkimi cieniami, jakie niesie …

Dlatego z taką otwartością i ogromnym docenieniem szczerości przyjęłam książkę, z której ów cytat pochodzi.Ta książka to Praca na całe życie. O początkach macierzyństwa” Rachel Cusk.

cusk_life_nowa_1

Książka niezwykle krytykowana za szczerość, bezlitosne odarcie macierzyństwa z lukru, mitów, wszelkiej naiwności jaką jesteśmy karmione będąc jeszcze w ciąży. Książka dla niektórych będąca podstawą okrutnej krytyki autorki jako Matki. Pewnie na tą krytykę pozwolili sobie głównie bezdzietni, tudzież mężczyźni …?? Książkę skupiającą się na kobiecie  jako kobiecie, jako człowieku, na jej Ja.

I za to cenię tą książkę. Za szczery, autentyczny i uczciwy głos w sprawie zmian w psychice kobiety, gdy zostaje Mamą. Za głos w sprawie ran, jakie powstają, gdy na świat przychodzi ten młody, wyczekany człowiek, a jedna część Ciebie skacze z radości i miłości, a druga część dygocze z przerażanie i pytań o to co, i jak dalej?

W tej książce nie ma opisów przyrody. Wątków pobocznych. Plotek, mitów, doniesień, dobrych rad. Jest prawda. I jest opowieść o tym, co dzieje się w głowie i sercu kobiety. Ta książka to monolog myśli. Dialog z Samą Sobą. To książka o dojrzewaniu do roli Mamy, stawaniu się spełnioną, pewną siebie Mamą.

Nie napiszę nic więcej. Po prostu uczciwie polecę.
I dodam, że książka kończy się mądrym happy – end’em. Warto przeczytać, by się po prostu pocieszyć, uspokoić, docenić. Powiedzieć pod nosem „Uff … inne też tak mają….”

I dodam jeszcze, że język użyty przez Rachel Cusk jest genialny, poetycki, trafny, mądry. To kawałek wspaniałej literatury jakiej dziś mało!

polecam, Marta IP // Mama x 2 🙂

Komentarz