Chwalimy Mamy

Bo życie czasem warto postawić na głowie …. Czyli rozmowa z kolejną Mamą – Kasią Smółką

9 października 2014 • Autor:

Poznajcie Kasię Smółkę. Podwójną Mamę. Kobietę, która postawiła swoje życie na głowie i odnalazła równowagę, bezpieczeństwo, spokój.  Ale co więcej, dzieli się tym wszystkim z innymi…

 
Marta |Chwalmy Mamy:  Zacznę od tego, że dziękuję za rozmowę i za zgłoszenie do projektu. Na takich Mamach, jak Ty zależy nam najbardziej. Czym się motywowałaś?
Kasia| Mama Chwalona: Chcę dziś, podczas tej rozmowy pokazać innym, co można zrobić, by czuć się ze sobą dobrze i odnaleźć swoją drogę.
 
 
Marta |Chwalmy Mamy: Opowiedz o sobie … Kim jesteś?
Kasia | Mama Chwalona: Jestem Mamą, żoną, podróżnikiem i ratownikiem. Duże tego. Ale co chcę pokazać? Na pewno to, że nie można się bać. Na pewno to, że jak się popada rutynę, można z niej później wyjść. Wyjść nawet jeżeli ma się dzieci. Chcę pokazać, że dzieci nie są wymówką, ograniczeniem. Wręcz przeciwnie mogą mobilizować do zmian. Oczywiście w tych zmianach nie jestem sama, wspiera mnie mąż i powinnam go też pochwalić. Ale to Ja, to Ty Mamo musisz pierwsza dokonać zmian w swoim życiu i wziąć odpowiedzialność za swoje szczęście i satysfakcję.
Dodam, że kiedyś myślałam, że pójście „swoją drogą” to jakaś fikcja. Wymysł. Przykry obowiązek dodatkowo promowany przez media. Sądziłam, że jeżeli czegoś bardzo chcę, to jest się nie uda  Ale okazało się, że wszystko jest realne. Trzeba tylko zabrać się do pracy …
 
Marta |Chwalmy Mamy: To opowiedz o tym,  co jest realne. Co Ci się udało? Jak zmieniłaś swoje życie, odkąd jesteś Mamą?
Kasia | Mama Chwalona: Najważniejszym krokiem było to, że zaczęłam ćwiczyć jogę. Lubię sport i różne aktywności. Ale w przypadku jogi zobaczyłam, że to jest aktywność, która pasuje też moim dzieciom. W jodze są różne pozycje imitujące zwierzęta. Kiedy je wykonuję, a raczej kiedy je wykonujemy, to je cieszy, bawi. Sprawia im to frajdę. Córkirozkładają codziennie matę, dodam, że o szóstej rano, i wołają „mamo, ćwiczymy”. I one ćwiczą wtedy  ze mną. Dodatkowo, razem ćwiczymy na dworze, na placach zabaw. I to jest nasz czas. Joga to dla mnie krok „w moim kierunku”. Ale jest jeszcze jedno. Zrobiłam jeszcze jeden krok – ratownictwo. Jestem instruktorem pierwszej pomocy. Odkąd mam dzieci zaczęłam się tym interesować. Chcę wiedzieć, jak uratować dziecko jeżeli wydarzy się jakiś wypadek. Robię kursy związane z ratownictwem. I mam marzenie, by to wszystko połączyć. I  tak właśnie zmienia się moje życie, odkąd jestem Mamą .
Oczywiście jestem odpowiedzialna. Traktuję to jako pracę. Muszę poprzez swoją pracę zarobić, wszystko zaplanować i przewidzieć. Muszą zadbać o marketing i tego się uczę. Ale to też sprawia mi frajdę, bo jest moim autonomicznym działaniem.
 
Marta: Mnie interesuje ta zmiana. Ja wiem, kim byłaś wcześniej. I ta przemiana jest bardzo fascynująca.  Opowiedz o niej innym Mamom …
Kasia: Jestem informatykiem, a raczej byłam. Byłam to właściwie użyty czas. Byłam sieciowcem – instalowałam, reperowałam komputery. Pracowałam w korporacji. Bardzo to lubiłam, ponieważ lubię techniczne podejście do świata, cenię sobie możliwość widzenia konkretnych  efektów swojej pracy. Pracowałam tak 7 lat, aż pojawiła się Majeczka. Moja pierwsza córka. Zajęłam się wtedy decoupage’m i nawet na tym zarabiała. Zaczęłam rozumieć, że coraz trudniej będzie mi wrócić do dotychczasowej pracy. Chwilę później pojawiła się druga córka Zuzia i już wiedziałam, że nie chcę być informatykiem. Czułam, że się nie rozwijam. Nie ciągnęło mnie do tego. Nie mogłam dogadać się z informatykami. To wszystko zaczęło mnie męczyć. Bardzo męczyć.
 
Marta: Kasiu, wiedziałaś, że NIE CHCESZ być informatykiem. A jak odkryłaś to kim CHCESZ  być? Z mojego doświadczenia, jako coacha / psychologa, to jest jedno z najtrudniejszych pytań jakie sobie stawiamy?
Kasia: Zbyt długo robiłam coś czego nie chciałam robić. Miałam dosyć. Ciśnienie we mnie było ogromne. Przeszłam  granicę. Byłam bliska tego, by z tego napięcia wybuchnąć. I wtedy  mój mąż Dawid, zapytał mnie „co chcesz robić w życiu??”. Zaczęłam odrzucać różne opcje. Nie informatyk, nie księgowa. Nie i nie…. I pomyślałam sobie. Co ja robię i co ja lubię robić? I okazało się, że od ośmiu lat ćwiczę jogę.  No więc na pytanie mego męża odpowiedziałam, od tak, siedząc na kanapie, „CHCĘ prowadzić zajęcia jogi”.  Chcę uczyć ludzi jak ćwiczyć, jak dbać o siebie, o bezpieczeństwo. I wtedy mój mąż powiedział, to co zaczynasz? Co miałam powiedzieć, zrobić. Zaczęłam!! Już nie mogłam się wycofać 🙂
 
Marta: Czyli ćwiczenie, prowadzenie zajęć to jest TO COŚ do czego wstajesz rano, o szóstej rano, nawet w sobotę, w pochmurną sobotę 🙂 i masz wielką ochotę to robić?
Kasia: Tak to jest TO! Oprócz oczywiście dzieci. Joga to jest to, co daje mi energię i frajdę – zawsze, wszędzie.
 
Marta: A jak długo trwały te zmiany? Od momentu tego dna na którym byłaś, do dziś czyli momentu kiedy rozmawiamy?
Kasia: To wszystko zaczęło się stosunkowo niedawno. Mniej więcej sześć – osiem miesięcy temu. Decyzję o pójściu na studia na AWF podjęłam w dwa dni, bo na tyle dni przed zakończeniem rekrutacji znalazłam ich ofertę. Studio, salę do prowadzenia zajęć wynajęłam też błyskawicznie, od koleżanki. Na kursy pierwszej pomocy z AdrenaLTiką zaczęłam chodzić równolegle, bo temat bezpieczeństwa w pracy jest dla mnie priorytetem. Kiedyś dbałam o bezpieczeństwo sieci J, a teraz ludzi z którymi ćwiczę. Joga, którą ja proponuję jest bardzo techniczna i prozdrowotna, stąd studiuję na AWF’ie i uczę się anatomii. Nie chcę swoją pracą nikomu zrobić krzywdy.
To może ja się tu „konkretnie pochwalę” i  wrzucę kilka linków:
 
Marta: Chciałabym cię teraz zapytać o potrzebę prestiżu i opinie innych. Skąd te pytanie? Jak pracuję coachingowo z różnymi osobami, to pojawia się wątpliwość, czy warto rzucać bezpieczną pracę w korporacji, a Ty w znanej korporacji pracowałaś, i utracić właśnie prestiż z tym związany, aprobatę, często szacunek innych. Bo taki własny biznes, dość niszowy może wydawać się innym mniej prestiżowy. To oczywiście nie jest moja opinia, ale często się z nią w swojej pracy spotykam. Więc pytam?
Kasia: u mnie myśl o tym, co inni powiedzą się nie pojawiła. O dziwo nie? Ja tak bardzo lubię to co robię, zarażam innych swoją pasją, że zupełnie nie zastanawiam się co inni powiedzą. A etat jest złudny. Tyle ludzi narzeka na korporację. Co druga, trzecia osoba, którą znam ma lęk przed zwolnieniem. Liczy się z tym i tkwi w tym lęku. Ale to jest złudne bezpieczeństwo. Odbijasz kartę, spędzasz tam osiem godzin lub więcej, realizujesz cele narzucone przez innych. A „na swoim” ja mogę decydować o intensywności pracy, rozwiązaniach, mogę szukać różnych opcji działania. 
 
Marta: A jak ludzie, którzy znają ciebie od lat, na ciebie reagują? Jak oni reagują na zmiany jakie zaszły w Twoim życiu?
Kasia: Te reakcje są bardzo pozytywne. Ludzie dostrzegają moją zmianę i dodam, że wiele osób zapisało się do mnie na jogę. Kiedyś pracowaliśmy jako informatycy, a teraz ja ich uczę jak sobie radzić z stresem, czy bolącym kręgosłupem w pracy. Bo oczywiście wszyscy informatycy pracują głównie w trybie siedzącym.
Ale spotykają mnie też bardzo pozytywne sytuacje. Mianowicie ostatnio Pani z piekarni, w której codziennie kupuję soki owocowe, zaczepiła mnie i powiedziała:  „Pani jest takim moim motywatorem. Jak Panią widzę codziennie biegnącą po soki, z matą do jogi pod pachą, z uśmiechem, to rzuciłam wszystkie słodycze, zaczęłam jeść zdrowe rzeczy, te które Pani kupuje”. Zachwyciła mnie ta sytuacja. Nie tylko podziękowałam jej, że mi o tym powiedziała. Ale też pomyślałam sobie, że o to mi chodziło, żeby ludzie inspirowali się tym co robię, moim podejściem do zdrowia i życia.  
 
Marta: A co zmieniło Twoje podejście do pracy, do samej siebie, jak  zostałaś Mamą?
Kasia: Zobaczyłam jak można bardzo kochać! Doświadczyłam co to znaczy prawdziwa miłość do dzieci. Oczywiście kocham męża, rodziców, siostrę, rodzinę. Ale do dzieci to jest zupełnie coś innego. Poza tym, ja się od nich bardzo dużo uczę – one mają inne rozumienie świata. Inne nie znaczy gorsze. Mieć szacunek do swoich dzieci, okazywać to, jest bezcenną lekcją. Im na mnie zależy, one mnie potrzebują, mam do kogo wracać. To jest ogromna wartość dla mnie. Ale co jeszcze? Zdrowie, bezpieczeństwo, kondycja – zaczęłam bardziej dbać o siebie, bo chcę być dla moich córek aktywną Mamą. Chcę mając 80 lat schylać się bez wysiłku do wnuków i je rozpieszczać zabawą. Joga to moja inwestycja w przyszłość J 
 
Marta: A czego chcesz je, swoje córki nauczyć?
Kasia: Chcę im pokazać, żeby wierzyły w siebie. Chcę by żyły trochę inaczej niż ja żyłam. A ja mam poczucie, że żyłam w schematach, które mnie ograniczały. Długo nie zdobyłam się odwagę, by tak jak to mówi mój mąż „wyskoczyć poza trawę i zobaczyć, co tam jest, bo a nóż jest fajnie”. Chcę dać im odwagę do podskoczenia ponad tą trawę. Chcę je nauczyć, by próbowały i cieszyły się z samego działania, a nie tylko osiągania celów. 
 
Marta: A co chcesz powiedzieć innym Mamom? Twój apel do Mam?
Kasia: Ja powiem tylko – działajcie, nie bójcie się!! Ja działam, Marta działa. Można? Można!!  Ja rozumiem, że jest potrzebne wsparcie. Ale to Ja, to Ty musisz zacząć działać. Bo jak otoczenie zobaczysz, że lubisz to co robisz, że kochasz swoją pracę, to się sami zaangażują i będą Ciebie wspierać. Do mnie dociera teraz bardzo dużo dobra, wsparcia od innych. I wiem, że inni są w tym szczerzy i autentyczni. Najgorsze co możesz zrobić to się poddać, narzekać, obarczać winą cały świat …
 
Marta: A Ty uważasz, że Mamy narzekają? Ja spotykam się niestety z takimi postawami.
Kasia: Tak mamy narzekają. Mają tendencje by same zamykać się na świat, ograniczać się, powołując się na bariery wynikające z posiadania dziecka. Wolą narzekać niż np. prosić o pomoc, poszukać alternatywnych rozwiązań. Ja też przeszłam ten etap, ale zmiana którą teraz wprowadzam w życie pokazuje, że można wyjść poza swoje ograniczenia, wyjrzeć poza trawę i zobaczyć życie J Polecam!!
Marta: A ja dziękuję za rozmowę.

 
 
****
 
Kontakt do Kasi:
Kasia Smółka:
Tel: 519 139 329
FB: Katarzyna Smółka

 

Sesja zdjęciowa była realizowana w obecnej Sali, gdzie do końca roku mam zajęcia na ul. Madalińskiego 80 / Warszawa
 
 
 


Rozmawiała Marta Iwanowska – Polkowska | Manufaktura Rozwoju
Zdjęcia Dorota Dabińska – Frydrych | DDF Studio

Komentarz