Zapiski Mam

Mamo nie proś męża o pomoc!!

27 stycznia 2016 • Autor:

Mamo, nie proś o pomoc męża!!

Nie proś.

Nie proś o pomoc.

Pomoc zakłada układ nie równy. Ktoś prosi o pomoc. Ktoś ją, na prośbę, daje. Albo nie. Bo to już decyzja tej drugiej strony. Daje tę pomoc, ale tylko pod pewnym warunkiem. Ktoś, kto daje pomoc – ma tę moc. A ktoś, kto tej pomocy potrzebuje – teoretycznie tej mocy nie ma. I potrzebuje od tej drugiej osoby.

Niby nic złego. Na co dzień pomagamy sobie i to dobrze. Róbmy tak dalej. Na wzajemnej pomocy opierają się wspólnoty, społeczeństwa. Pomoc powinna być w pracy i na ulicy.

Ale.

Ale my tu o związkach, małżeństwach piszemy. A układ nierówny jest w związku, w małżeństwie dość niebezpieczny.

A w małżeństwie nie ma warunków. W małżeństwie jest współpraca, wsparcie i partnerstwo. Partnerstwo to równość. A szczególnie – gdy chodzi o dziecko, dom, szczęście. Nie kumam. Na prawdę, nie ogarniam, dlaczego to ciągle kobieta ma prosić męża. Prosić o wyrzucenie śmieci. Prosić o odebranie dziecka z przedszkola. Prosić o zakupy. A gdzie podział obowiązków? Gdzie wzajemne uzupełnianie się? Gdzie, pytam?

Ja wiem, że w słowie „proszę” jest magia. Tego uczymy nasze dzieci. Ale nie o formę gramatyczną tu chodzi. Nie tylko o uprzejmość >> bo do uprzejmości i życzliwości to ja akurat wszystkich namawiam i zawsze. Słowo „proszę” jest boskie i należy go używać.

Nie o słowo „proszę” tu chodzi, tylko.

Tylko, mam tu na myśli pozycję w związku. Niższa pozycję kobiety – matki, wobec mężczyzny – ojca. Na ten nierówny układ sił, pozycji chcę zwrócić uwagę. Na to, że „jakoś” utarło się, że to zazwyczaj kobieta potrzebuje pomocy, by wychować dziecko, przy pomocy, wsparciu ojca. Przypominam wspólne dziecko …. Widzicie już „to”. To na paradoks „proszenia o pomoc w wychowaniu wspólnego dziecka”zwracam Wam, drogie Mamy, uwagę. „Wspólne dziecko” – to chyba powinno być wychowane razem!!??

… tak myślę, a może się mylę ….

Chcę zwrócić uwagę na to, że jak wielu mężczyzn się nie poprosi, to nie zrobią oni kurka nic z własnej inicjatywy, by choćby ich (rzekomo) ukochanej kobiecie było lepiej, łatwiej, spokojniej. Nie zrobią kurka, aż ich się nie poprosi. Aż się u nich czegoś nie wyprosi. Nie poprosi kilka razy, czy też przekupi szarlotką, czy seksem.

To jak rozmawiać z mężem. A może zacząć tak:

Kochanie.

Za dwa miesiące, tak jak rozmawialiśmy (!!!), będę chciała wrócić do pracy. Nasz dom stanie na głowie, co oznacza, że czeka nas inny podział obowiązków niż ten przed urodzeniem małego, teraz kiedy jestem z nim w domu. Mały będzie w przedszkolu. Oby, nie chorował. Ale pewnie będzie. Jak to wszysto zorganizujemy? Odwożenie, odbieranie. Przy okazji zakupy. Ogarnianie domu. Co będziemy robić, jak będzie chorował? Myślę, że powinniśmy to omówić. Nie będę w stanie łączyć wszystkich obowiązków sama. Pewnie to rozumiesz. Praca i dojazdy do niej będą dla mnie obciążeniem. Jak podzielimy się obowiązkami w tej nowej dla nas wszystkich sytuacji? Jak to widzisz? Co weźmiesz teraz na siebie?

Zrobimy to razem .. prawda? Kochanie …

I nie poddawaj się w tej rozmowie. Jak mąż czmychnie za pierwszym razem. Wracaj, wracaj do tematu. W związku nie powinno być niedomówień, domyślania się, zakładania.

Powinna być rozmowa.

Rozmowa to podstawa.

Mamy rozmawiajcie!! Błagam!! Mówicie o swoich potrzebach i oczekiwaniach. Ale też słuchajcie swoich facetów. Szukajcie porozumienia. Róbcie ustalenia. Traktujcie te ustalenia, jako najlepsze w danym momencie. Może nie idealne. Ale przede wszystkim wspólne!

A potem będziecie mogły śmiało powiedzieć innym Mamom spotkanym na placach zabaw …

„Czy mój mąż mi pomaga w wychowaniu, ogarnianiu dzieci??…. Hmmmy, nie. Nie, nie pomaga mi wcale. My po prostu robimy to razem. Wspólnie wychowujemy, nasze wspólne dziecko!! Ustalamy wszystko razem. Działamy w jednej drużynie. To przecież nasze wspólne dziecko, wspólny dom, wspólne życie”.

 

***

Może pojawić Ci się pytanie, a innych prosić o pomoc? Swoich rodziców, teściową, czy teścia, siostrę, brata, czy też sąsiadkę? Tak. Ich tak!! Twoje dziecko, to nie ich dziecko. Twój powrót do pracy, to nie ich powrót do pracy. Oni niczego winni Ci nie są. Oni mogą, czasem powinni ci pomóc. Ale ostatecznie to już inne komórki rodzinne. Inne historie, inne żywoty. Jeżeli oczekujesz pomocy swoich rodziców i tylko czekasz na to, że przyjdą, że sami ją zaoferują … niestety możesz grubo się mylić. Poproś. Ale nawet raczej asertywnie wyraź swoje potrzeby mówiąc:

„Mamo, chcę za dwa miesiące wrócić do pracy. Będę potrzebować twojej pomocy i wsparcia. Myślę konkretnie o tym i o tym …. Co o tym myślisz? Czy możesz? Czy będziesz mieć czas? Jak to widzisz? Porozmawiajmy o tym już teraz, by wiedzieć na czym stoimy.”

 

***

Do tego postu natchnęło mnie przygotowywanie się do audycji w radiowej Trójce. Była o Mamach. Była o powrotach >>> posłuchaj >> http://www.polskieradio.pl/9/3901/Artykul/1574242,Trudny-powrot-po-urlopie-macierzynskim-Wyginamy-sie-bardziej-niz-James-Bond >>> jestem ciekawa Twoich opinii i wrażeń.

A o kulisach rozmowy napisałam już TU. Nie będę się więc powtarzać.

***

Pozdrawiam!! Marta IP

Komentarz