Zapiski Mam

Dyskusji nie będzie …

6 września 2016 • Autor:

Chcieliście. To macie.

Oto kolejny post inspirowany moim dialogiem domowym.

Tym razem piszę go jednak, by zapytać. By zapytać Was …

Co ma mam z tym fantem zrobić? Jak zareagować? Jak przekonać Syna, by robił to, co od niego oczekiwane. A do czego przekonać tak go trudno. Mam pewne pomysły, ale tak bardzo, bardzo jestem ciekawa Waszych opinii.

***

A sytuacja była taka.

Odrabiamy pracę domową. Już razy dwa – bo starszy Syn klasa III-cia a Młodszy, I-sza. Idzie jak zawsze opornie.

Ja motywuję. Oni jęczą. Ale robią. Zadanie po zadaniu.

Wtem Starszy w krzyk:

– O nie! Nie będę niczego przepisywać do zeszytu. Przepisywanie jest bez sensu. B e z   s e n s u ….

Próbuję przekonywać. Próbuję, choć w sercu, w duszy, w głowie czuję, że ma rację …

– Synku. Zrób to. Zajmie Ci to chwilę. Utrwalisz materiał. Zrobiłeś to zadanie w ćwiczeniach – super to rozwiązałeś. A teraz przepisz to jeszcze raz do zeszytu. Taka jest instrukcja. To ma jakiś sens… Zrobisz i będziesz mieć z głowy … Pójdziemy potem na lody … 

Syn:

– Mamo!! Napisałem to raz w ćwiczeniach. A teraz mam to drugi raz przepisać do zeszytu. Nie zrobię tego i już. To bez sensu. Po co pisać dwa razy pisać to samo? … Najwyżej dostanę minusa.

I już …

Na to ja:

– OK. To Twoja praca domowa. Twoja odpowiedzialność. Twoja decyzja. Rozumiem …

Nie chcesz, nie rób. To Ty dostaniesz minusa. To Twoje oceny. To Ty będziesz jutro musiał tłumaczyć się Pani Monice (wychowawczyni).

To Ty będziesz z nią o tym jutro dyskutować …

Syn:

– Mamo, ale żadnej dyskusji nie będzie. Dostanę minusa i tyle. To będzie mój minus.

Moja decyzja i już.

Idziemy na lody?

 

Sweet BirthdayMessages forHusbands

 ***

I nie wiem, co gorsze.

To, że nie chce robić tych odtwórczych, szablonowych prac domowych, a ja nie potrafię Go do tego przekonać. Bo też uważam, że są b e z   s e n s u …. Nie wiem dlaczego, jeżeli wykona coś raz w ćwiczeniach, musi zrobić to drugi raz w zeszycie. Nawet nie zrobić – tylko przepisać wynik.

Czy może przekonanie Syna (nie wiem, czy podparte faktami … sprawdzimy to niebawem), że nikt z nim nie będzie na temat jego decyzji dyskutować. A ja bym chciała, żeby taka dyskusja była. By miała miejsce próba przekonania Go konkretnymi faktami, że warto robić prace domowe. Bo wierzcie mi – nagrody, kary, próby zastraszania na mojego Syna nie działają. Działa T Y L K O   K O N K R E T, konkret i to bardzo racjonalny!!! Chętnie będę śledzić rozwój wydarzeń, bo pod skórą czuję, że to nie ostatnia  taka rozmowa o pracach domowych. Nie ostatnia taka decyzja.

Podsumowując. Nie wiem, co gorsze ….

A co Wy myślicie?

Co robicie?

Przekonujecie?

Odpuszczacie?

Uznajecie decyzję Syna?

W sumie ja cenię samodzielność decyzji…..

Komentarz