Chwalimy Mamy

Nie śpiesz się, bo Twoja dusza Cię nie dogoni ….

29 września 2016 • Autor:

Pierwszą część rozmowy możecie znaleźć TU
Dziś puszczamy w świat drugą część rozmowy.
Rozmowy o łapaniu duszy i dystansu. O szczęściu i docenianiu wyzwań jakie stawia nam macierzyństwo. O miłości ….

Czytajcie!!

I zajrzyjcie koniecznie na jej stronę i bloga > Para mieszana.

CHWALMY MAMY|  Monika, a przewędrujmy jeszcze raz, zróbmy takie kółko w kierunku twojego macierzyństwa, poszliśmy w związki, poszliśmy w to, czego związkom brakuje, co jest taką twoją misją, co chciałabyś w związkach pokazywać ale zaczęłyśmy od macierzyństwa i chciałabym do niego wrócić.

Monika Hajdenrajch:  Mhm …

CHWALMY MAMY|  Bo Ty nie masz jednego syna, masz dwóch.

Mam dwóch. Tak.

CHWALMY MAMY|  I ten drugi to jest zasadniczo inne macierzyństwo niż było z tym pierwszym. Opowiesz o tym ….?

To jest zupełnie inne macierzyństwo.

CHWALMY MAMY|  Na czym polegała ta inność?

Na wielu sprawach, na wielu kwestiach. Po pierwsze – byłam zupełnie inną osobą, o innym poziomie dojrzałości. Mój pierwszy syn, Maciej, przyszedł na świat kiedy miałam dwadzieścia jeden lat i byłam naprawdę młodą osobą. Oczywiście starałam się ze wszystkich sił być najlepszą matką jak to było dla mnie możliwe ale to też były inne czasy. Byłam na innym poziomie rozwoju osobistego, na innym poziomie rozwoju zawodowego. Byłam też w innym związku. Myślę, że to kolejne macierzyństwo było znacznie bardziej dojrzałe. Przyznam, że z tego powodu mam wyrzuty sumienia i co jakiś czas mam potrzebę usłyszeć od mojego starszego syna, że zrobiłam wszystko tak jak trzeba. Bo porównując ten proces macierzyństwa, widzę, że mogłam bardzo mało czasu poświęcić mojemu starszemu synowi. Wychowywałam go właściwie sama, musiałam zarobić na siebie i na niego, a niestety państwo aktywnych samotnych matek zupełnie nie wspiera. W związku z czym, w pierwszej kolejności zmuszona byłam zapewnić byt, taki fizyczny, dziecku. I na wiele więcej już nie starczyło mi czasu. Teraz tak sobie myślę, że trochę mi żal, że nie mogliśmy tak pogadać jak z młodszym synem, pobyć, spędzić po prostu czas. I nawet miewam takie pomysły, żeby teraz to próbować nadrabiać i czepiam się Maćka mówiąc –  Synu, może zróbmy coś razem, wspólnie… Może pójdźmy do kina albo coś? On się wtedy na mnie dziwnie patrzy i mówi – „wiesz, generalnie mogę, ale wolę z Cecylią (Cecylia to jego partnerka) a do Was przyjdę na obiad. Tylko zrób „chińszczyznę”.”

CHWALMY MAMY|  To jest ważne co mówisz, bo rzeczywiście mierzyłaś się z bardzo trudnymi sytuacjami. I bycie samotna matką i brak wsparcia finansowego i taka konieczność zadbania o codzienny byt i o codzienność nawet w postaci tego, że tu trzeba nakarmić, tu trzeba wyprasować, kupić jedzenie, trzeba odrobić lekcje i to wszystko zajmuje czas. Jak jesteś sama to jest po prostu podwójnie trudno.

Tak sobie pomyślałam, że mówiąc o tej potrzebie, „żeby syn cię pochwalił”, (użyję tego słowa bo taki jest tytuł naszego bloga), to jest taka naturalna potrzeba, którą mamy w sobie? Tak? Na zasadzie, robię wszystko tak dobrze jak mogę, kurczę, niech ktoś to zauważy.

Wiesz, bardzo dużym odkryciem, było dla mnie to, kiedy czytając lektury związane z NVC odkryłam, że mogę powiedzieć, że po prostu potrzebuję, żeby ktoś mnie pochwalił albo mogę powiedzieć, że mówię, to, co mówię, po prostu, żeby ktoś to usłyszał.

_gkm3426

 

CHWALMY MAMY|  Żebyś Ty to usłyszała.

Żebym czasem ja to usłyszała…  I przyznam, że w moim związku, który cały czas ewoluuje, i cały czas się zmienia, i cały czas pracujemy nad tym, żeby był coraz lepszy. To było dla nas obojga dużym okryciem, że możemy tak po prostu powiedzieć czego potrzebujemy. I co więcej ta druga osoba może spełnić tę prośbę, tak po prostu.

CHWALMY MAMY|  Mhm. I ten syn Cię tak chwali?

Chwali (śmiejąc się), chwali.

CHWALMY MAMY|  Cieszę się bardzo, bo ja się pod tym podpisuję, że trzeba się czasami upomnieć o swoje nawet w najlepszym związku, najlepszej relacji, nawet z kimś bliskim. Tym bardziej, że mam wrażenie, że kierują Tobą dobre intencje. Ale ten młodszy syn, to już było inaczej… To już był młodszy syn i Ty byłaś, inna, sytuacja była inna, minęła parę lat. No i jak jest teraz z tym młodszym synem.

Chyba głębiej. Takie mam wrażenie. Dlaczego głębiej? Dlatego, że ja po prostu mam czas na to żeby się zastanowić jak jest. Tak jak mówiłam wcześniej, to pierwsze macierzyństwo to było takie gonienie za czymś i „gaszenie pożarów”. Trochę zabrakło takiego miejsca na analizę tego jak jest, tego by poczuć, porozkoszować się tym momentem. Teraz z Antonim mam takich momentów dużo. Mam też dużo bardzo krytycznych momentów bo jak wiesz, Antoni ma spektrum autyzmu. Ma ogromną wrażliwość, jest bardzo zdolny ale daje nam też „popalić” bo czasem nie radzi sobie ze swoim zmęczeniem, emocjami, nawałem bodźców i rodzic staje się wtedy takim „workiem treningowym”. Nie dalej jak wczoraj miałam taką sytuację, że Toś się strasznie „nakręcił” na przystanku i pierwszy raz w życiu musiałam obcym ludziom tłumaczyć, że mój syn ma spektrum a nie jest rozwydrzony i nie potrzebuję pomocy w „pacyfikowaniu” chłopca. Wiem, że tak może być, no i jestem świadoma, że przede wszystkim jemu nie jest z tym łatwo.

CHWALMY MAMY|  A jak to jest być mamą dziecka z takimi trudnościami rozwojowymi?

I trudno, i łatwo. Na pewno to mnie zmieniło o 90 stopni jak nie o 180, czyli diametralnie. Zaczęłam zwracać nagle uwagę na to, jak ważne są chwile. Antoni jest moim nauczycielem.

_gkm4000

 

CHWALMY MAMY|  Mimo, ze ma siedem lat, tak?

Tak. W naszym życiu są różni ludzie, jedni są tylko przechodniami, inni są nauczycielami. Często najwięcej nauczą nas takie osoby, których byśmy nie podejrzewali o to. Nota bene jednym z moich nauczycieli był mój były mąż (tata Antoniego). Nie dlatego, że był taki mądry ale dlatego, że mieliśmy dosyć toksyczną relację. Po prostu to jaki był, jak się do mnie i do nas odnosił, ale też to jaka ja wtedy byłam, spowodowało moją przemianę.

Podobnie z Antonim, moje życie zmieniło się diametralnie bo się okazało, że są w życiu rzeczy ważne i ważniejsze. I wśród tych ważniejszych jest coś innego niż np. własny rozwój zawodowy, czy rozrywka. Z Maćkiem to macierzyństwo było mimo wszystko prostsze.

CHWALMY MAMY|  Mimo, że byłaś wtedy samotna matką.

Mimo, że byłam wtedy samotną matką to było prostsze – bo było bezrefleksyjne. Nie musiałam tak bardzo pracować nad sobą. Antoni bardzo mnie zmienił. Pochodzę z domu, gdzie takim pierwotnym językiem sytuacji stresowych była agresja, do dziś tak reaguję nawykowo. Musiałam całą tę podstawę, tego agresywnego języka bardzo kontrolować. Musiałam przemyśleć wiele spraw, zastanowić się, co jest dla mnie ważne. Nawet nie wiem jak to ująć, bo to jest tak ogromne doświadczenie w moim życiu

CHWALMY MAMY|  Wiesz co Monika, a ja bym uchwycił w tym doświadczeniu, w tym co powiedziałaś, jedną rzecz –  mówisz to wszystko z bardzo dużym spokojem. Opowiadasz o doświadczeniach ze swoim macierzyństwem, o jednym synu i drugim, o różnicach. Opowiadasz o tym, że jak jest Antoni, i ma zaburzenia ze spektrum autyzmu, mój syn też ma podobne zaburzenia więc wiem jak trudno czasami jest z takim dzieckiem. Ale Ty to mówisz ze spokojem. Powiedziałaś przed chwilą, że dokonałaś dzięki niemu pewnych zmian, wyborów, odłożyłaś na bok rozrywkę, pracę zawodową, żeby skupić się na rozwoju własnym i jak rozumiem na rozwoju jego, na wspieraniu Antka.

To nie tak, że ja odłożyłam rozrywkę. Ja raczej nauczyłam się ją cenić. Cenię każdy moment, który daje mi możliwość dobrej rozrywki. Poza tym ja się nauczyłam być także dobra dla siebie.

_gkm3509

 

CHWALMY MAMY|  A rozwiniesz to, co to znaczy według Ciebie być dobrym dla siebie?

To znaczy, dbać o to, żeby czuć się dobrze w swoim życiu, żeby czuć w sobie taki wewnętrzny spokój. Bo jeżeli we mnie jest spokój, jeżeli ja się czuję szczęśliwa to jestem w stanie tym szczęściem pomóc Antoniemu. I tym spokojem. Tylko wtedy, kiedy jestem taka wyrównana w sobie, jestem w stanie dawać sobie radę z takimi atakami, chociażby i potem nie być rozbita psychicznie. Bo bywało i tak że byłam rozbita totalnie psychicznie. To jest proces. Uczyłam się tego, i myślę, że jeszcze będę się uczyć, że to będzie trwało i trwało …ale to zapoczątkowało. Jakby to nie brzmiało obrazoburczo, dla mnie autyzm Antoniego to jest błogosławieństwo.

CHWALMY MAMY|  Błogosławieństwo, które dało ci…? W trzech słowach?

Które dało mi możliwość rozwoju, analizy siebie. Tu mi bardzo pasuje takie chińskie powiedzenie, które brzmi mniej więcej tak: „Nie śpiesz się, bo Twoja dusza Cię nie dogoni”. Właśnie dzięki Antoniemu, dzięki temu, że  z powodu jego spektrum musiałam się zatrzymać, moja dusza mnie dogoniła. A ja na to pozwoliłam. Stanęłam, zaczęłam obserwować świat, odkryłam uważność, odkryłam siebie i odkryłam Antka.

CHWALMY MAMY|  A za co chciałabyś się najbardziej pochwalić jako mama?

Nie wiem. Ja generalnie jestem zadowolona z siebie w roli mamy. Nie uważam się za idealną mamę, ale uważam się za wystarczająco dobrą mamę. Może za to, że potrafię uczyć moje dzieci szczęścia?

CHWALMY MAMY|  To bardzo ważna umiejętność. Chociaż za nią piątki w szkole nie dostaną (śmiejąc się).

Oj tam piątki w szkole (z uśmiechem).

CHWALMY MAMY|  Żartuję oczywiście. Jakie są twoje cele na najbliższy czas? Może dalej, co masz teraz w głowie, jakie masz takie plany?

No ja teraz mam w głowie rozwój mojej firmy i projektu Para Mieszana, ponieważ ostatnie lata to były trochę lata dla mojego syna. I prawdę powiedziawszy trochę popadłam w marazm i muszę stwierdzić, że ostatni czas był trochę przespany. A właściwie prześniony, dobrym, miłym i bardzo szczęśliwym snem. To nie jest tak, że ja sobie cos wyrzucam … Czasem sobie myślę, że widocznie zasłużyłam na to, żeby przespać jakiś rok mojego życia. Widocznie, do czegoś mi to było potrzebne. Może to takie ładowanie akumulatorów przed działaniem? Bo teraz to ja się nastawiam na działanie.

CHWALMY MAMY|  Czyli w kolejnych latach nadal chcesz być szczęśliwa?

Tak, oczywiście J.

CHWALMY MAMY|  No myślę, że tak, bo tego uczysz swoje dzieci. Ale czy coś ma się zmienić?

Wiele ma się zmienić bo ja teraz właśnie zamierzam rozwinąć się zawodowo. Mój syn już nie potrzebuje tak wiele uwagi, jak do tej pory, więc mogę pozwolić sobie żeby zrobić coś dla swego rozwoju zawodowego. I właśnie to jest mój cel – założenie firmy, bo do tej pory pracowałam dorywczo jako freelancer, i jej rozwój na rynku.

CHWALMY MAMY|  To tego Ci życzę.

Dziękuję!

 

Rozmawiała Marta Iwanowska – Polkowska

Komentarz