Chwalimy Mamy

Hej Mamy! Ruszamy

26 czerwca 2017 • Autor:

Mamy Ruszamy. Dwie matki, miłośniczki zdrowego stylu życia. Troje dzieci, (od niedawna) dwa psy. Ponad 40 tysięcy polubień na Facebooku.

Ania: Od jakiegoś czasu obserwuję na Facebooku profil Mamy Ruszamy i jestem pod wielkim wrażeniem – to prężnie rozwijająca się inicjatywa, do której dołącza coraz więcej kobiet i ich rodzin. Organizujecie wspólne treningi, biegi, układacie diety. Czy możecie opowiedzieć więcej o tym, jak powstał wasz biznes? Jak się poznałyście?
Ola Sulej-Dąbrowska: Poznałyśmy się przez Internet pięć lat temu, chociaż ludzie często myślą, że znamy się całe życie, albo jesteśmy siostrami (śmiech). Ilona akurat przeprowadziła się z Poznania do Warszawy, miała małe dziecko i szukała kontaktów tu na miejscu. Ja wtedy prowadziłam sklep internetowy z odzieżą ciążową i wiele związanych z nim inicjatyw dla kobiet. Okazało się, że nasze córki są właściwie w tym samym wieku. Reszta to historia.

Ilona Brusiło: Prowadziłyśmy razem spotkania i warsztaty dla kobiet w ciąży i młodych mam, ale później postanowiłyśmy pójść dalej. To był zresztą naturalny rozwój, nasze dzieci podrosły, zaczęły nas zajmować inne tematy niż ciąża, karmienie, pieluchy. Chciałyśmy zrobić coś fajnego dla wszystkich kobiet, a przez nie docierać też do całych rodzin, do dzieci. I tak powstał plan – Ola miała się zająć kwestiami diety, a ja zrobić certyfikat trenera personalnego i prowadzić zajęcia ruchowe.

Ania: Zmieniłyście swoją karierę o 180 stopni – obie pracowałyście wcześniej w biurze, w dużych firmach. Ola skończyła SGH, Ilona filologię rosyjską. Jak to się stało, że postanowiłyście w całości poświęcić się swoim pasjom i zmienić zawód?
Ilona: W moim przypadku to było zupełnie naturalne. Sport był zawsze obecny w moim życiu i gdyby nie ruch, to pewnie bym na tym macierzyńskim zwariowała. Nie jest łatwo być Matką Polką. Przed ciążą skupiałam się na karierze, bardzo dużo pracowałam – rzadko kiedy wychodziłam z biura o 17. Właściwie od razu wiedziałam, że nie wrócę po urlopie do takiego trybu pracy. Nie po to urodziłam dziecko, żeby widywać je rano i wieczorem, jak już śpi. Nie chciałam tego, więc postanowiłam znaleźć inną drogę.

Ola: Ja przed ciążą nie byłam aż tak aktywna sportowo jak Ilona, ale zawsze interesowałam się zdrowym żywieniem. Gdy powstał plan, wiedziałam, że to właśnie tym chcę się zająć. Poza tym tak jak Ilona pracowałam bardzo dużo, wcale nie od 9 do 17. Po pierwszym dziecku wróciłam do pracy i często zdarzało mi się, że mnie – matkę karmiącą, z malutkim dzieckiem, bo wtedy urlop trwał tylko pół roku – wysyłano na wyjazd służbowy, albo zapraszano na spotkanie z prezesem o 18. Po urodzeniu drugiego dziecka wiedziałam, że tak dalej nie może być. Chciałam mieć czas dla swojej rodziny, widywać swoje dzieci nie tylko wtedy, kiedy już śpią. I akurat życie ułożyło się tak, że firma, w której pracowałam, została zamknięta. To był idealny moment na zmianę.

021

Ania: Jak wygląda wasza oferta? Czy od początku wiedziałyście, że to będzie wasz nowy sposób zarabiania na życie?
Ilona: Nie, na początku to była raczej inicjatywa społeczna, chciałyśmy po prostu zrobić coś fajnego dla kobiet. Chciałyśmy je wyciągnąć z domu, zaproponować młodym matkom coś, dzięki czemu będą mogły wyjść, zostawić dziecko czy dzieci z ojcem – on na pewno sobie świetnie poradzi – i zrobić coś tylko i wyłącznie z myślą o sobie. Z czasem grupa Mamy Ruszamy świetnie się rozwinęła i teraz to faktycznie jest nasze źródło utrzymania. Prowadzimy treningi grupowe, na które zapraszamy wszystkich. Staramy się co tydzień proponować inny rodzaj aktywności, tak żeby każda mama mogła znaleźć dla siebie taki rodzaj sportu, jaki jej odpowiada. Prowadzimy też treningi biegowe, zwłaszcza w weekendy dużo mamy tego typu imprez. Ja odpowiadam też za treningi personalne – spotykam się z klientkami na siłowni lub pokazuję im, jak trenować w domu.

Ola: Współpracujemy też z firmami – organizujemy szkolenia dla pracowników i ich rodzin. Prowadzimy również warsztaty w przedszkolach w ramach programu Aktywny Przedszkolak, co daje nam szczególną satysfakcję. Podczas 40-minutowych zajęć proponujemy dzieciom różne ćwiczenia manualne i plastyczne związane ze zdrowym żywieniem. Pokazuję im podstawowe zasady komponowania posiłków. Po skończonych warsztatach wkracza Ilona, która organizuje zajęcia ruchowe – tory przeszkód itd. Dzieciaki po solidnej dawce wiedzy zawsze są spragnione ruchu.

Ilona: Świetne jest też to, że dzięki warsztatom z dziećmi często udaje się nam dotrzeć do rodziców. Często dorośli nie są zainteresowani poprawą stylu życia, wymawiają się brakiem czasu, nie wierzą w dietę itd. Ale przychodzi taki przedszkolak z naszych warsztatów i pyta się, dlaczego na obiad nie ma warzyw i czy w weekend pójdą na rower. I potem jego rodzice trafiają do nas.

Ola: Bardzo się cieszymy z tych warsztatów z dziećmi, bo wiemy, że to o nie trzeba teraz najbardziej zawalczyć – polskie dzieci tyją najszybciej, mają mało ruchu.

 

Ania: Czy widzicie jakieś zmiany w mamach, które dołączają do waszej grupy?
Ilona: Tak, nasze klientki rozkwitają, nabierają pewności siebie. Często zdarza się, że na pierwsze zajęcia przychodzi cicha, zamknięta w sobie, wręcz wycofana dziewczyna, a po kilku miesiącach na treningach widzimy otwartą, roześmianą, pełną energii osobę. Dziewczyny zaczynają myśleć o sobie, próbują nowych rzeczy. Niekoniecznie tylko w sporcie.

Ola: Cieszy nas każda mama, która zaczyna robić coś dla siebie. Niech to będzie nawet coś drobnego, wyjście do kina bez rodziny, może na spacer. Byle nie czekolada. (śmiech)

Ilona: Często też zgłaszają się do nas dziewczyny, które planują powrót do pracy – do tej, w której pracowały przed urlopem, lub zupełnie nowej. Chcą poczuć się lepiej we własnej skórze. Sport i zdrowe żywienie naprawdę w tym pomagają, dają poczucie wewnętrznej siły, co z kolei przekłada się na życie zawodowe.

033

Ania: Wydaje się, że wasze grafiki muszą być bardzo napięte – a gdzie jest w tym czas dla waszych rodzin?
Ilona: Nie jest tak źle, ostatnio dołożyłyśmy sobie jeszcze po psie, bo stwierdziłyśmy, że za bardzo się wysypiamy (śmiech). A tak poważnie, to w naszym przypadku wszystko jest kwestią dobrej organizacji. Mamy to szczęście, że nasi mężowie też są aktywni i rozumieją, kiedy w weekend trzeba zerwać się o piątej rano, pojechać poprowadzić trening biegowy w błocie, a potem zapakować samochód i na 15 zdążyć do Łodzi na zawody.

Ola: Poza tym nasze dzieci są już starsze i możemy je zabrać ze sobą. Na pewno w naszym przypadku trudne jest to, że większość klientek jednak pracuje na etacie, więc najchętniej spotykałoby się wieczorem i w weekend – akurat wtedy, kiedy nasze dzieci mają wolne od szkoły. Wciągamy więc swoje rodziny w nasz tryb życia, często spędzamy wspólnie czas po prostu w pracy. Poza tym staramy się tak układać sobie grafik, żeby móc odebrać dzieci ze szkoły i spędzić z nimi popołudnie. Wbrew pozorom w tygodniu mamy dla nich sporo czasu.

 

Ania: Zmieńmy trochę temat. Co dało wam macierzyństwo?
Ilona: Mnie macierzyństwo tak naprawdę nauczyło życia. Zrozumiałam, że nie można nic planować, że trzeba skupić się na tym, co jest tu i teraz. Nie chodzi mi o to, żeby nie mieć marzeń, wręcz przeciwnie. Ale najważniejsze jest to, żeby budować nasze życie tutaj i w tym momencie, w którym jesteśmy, nie odkładać na później. Z dziećmi w każdej chwili wszystko może się zmienić i po prostu szkoda czasu. Teraz już wiem, że wszystko zależy ode mnie.

Ola: Mnie macierzyństwo oprócz tego, o czym mówi Ilona, nauczyło przede wszystkim cierpliwości. Cierpliwość to podstawa, bo tym małym ludziom trzeba wszystko tłumaczyć nie raz, nie dwa, ale i sto razy. Trzeba też umieć zachować spokój, kiedy i tak w końcu robią coś po swojemu. To cenna lekcja.

 

Ania: Myślicie, że to doświadczenie przydaje wam się teraz w pracy?
Ola: O tak, cierpliwość w pracy z ludźmi to podstawa. (śmiech) Spotykamy się z naprawdę różnymi osobami, klienci mają różne podejście i różne wymagania, czasami nie jest łatwo..

Ilona: Zgadzam się z Olą. U mnie dodatkowo zmieniło się podejście do sportu – wcześniej owszem, ćwiczyłam, ale teraz faktycznie trenuję. Z treningu na trening staram się być coraz lepsza, stawiam sobie cele sportowe. To już zupełnie inna liga.

030

Ania: Czy jest coś, co chciałybyście przekazać innym matkom?
Ola: Nie bójcie się marzyć. Każdą z nas przytłaczają czasem obowiązki, poczucie, że musimy zarobić na rodzinę, że jesteśmy za nią odpowiedzialne. Ale warto realizować marzenia.

Ilona: Pomyślcie też o sobie. Jeżeli każda mama codziennie zrobi jedną rzecz dla siebie, to będziemy szczęśliwe. A dla tej mamy to może być początek czegoś wielkiego.

Ania: Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Anna Wolna-Nacoń
Zdjęcia: Dorota Dabińska-Frydrych www.ddfstudio.pl

A dziewczyny znajdziecie tutaj: www.mamyruszamy.pl 

Zapraszamy po więcej zdjęć 🙂

 

Komentarz